Uciekający banan

 Obudziła się małpa nad ranem.

I myśli: „Co ja zrobiłam z bananem?
Do kolacji wczoraj usiadłam,
już prawie banana zjadłam.
Aż tu nagle się zdziwiłam,
bo banana po trawie goniłam!
Już zaczęłam banana obierać,
już się miałam za jedzenie zabierać,
a banan pach i mi uciekł z talerza,
jakbym miała na talerzu żywego zwierza.
Zaczęłam go gonić pomiędzy drzewami,
przeleciał gdzieś nad pokrzywami.
Znowu po trawie mi się prześlizgnął,
aż w końcu w dziupli, w drzewie utknął.
Już prawie go z dziupli wyciągnęłam,
ale źle złapałam i głębiej go wsunęłam.
Poszukałam patyka długiego,
szturchnęłam go w prawo i w lewo.
W końcu z dziupli udało się go wyciągnąć,
już miałam skórkę do końca ściągnąć,
a tu znowu banan mi się wyślizgnął i pach!
Tym razem wleciał w jakiś brudny piach.
I tak miałam zjeść na kolację banana,
ale, że uciekał, to stwierdziłam, że poczekam do rana.
A rano znajdę na drzewie inne banany,
a tamten niech będzie w piasku zakopany”.



(Tekst: Monika Konefelt, zdjęcie z Internetu)

Komentarze

Popularne posty